poniedziałek, 2 lipca 2012
BEZ OSTATNIEGO ROZDZIAŁU
Generał Władysław Anders w swojej książce "Bez ostatniego rozdziału"pisze m.in. o bolszewiźmie w rozmowie z Mikołajczykiem:
Dwudziestego czwartego lutego 1945 na zlecenie Prezydenta odwiedziłem Mikołaj czyka w
jego mieszkaniu prywatnym. Odbyła się tam następująca rozmowa.
Anders: Przyjechałem, by pomówić z panem i odwieść go od zamiaru wyjazdu do Polski.
Pragnę powiedzieć panu, że popełnia pan nie tylko wielki błąd, ale że wyrządza pan wielką
krzywdę sprawie polskiej. Rozumiem dobrze trudne położenie, w jakim się pan znajduje. Wiem, że
był pan pod naciskiem naszych sprzymierzeńców, a w szczególności Chur-chilla. Zdaję sobie
sprawę także z obecnych trudności Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych w stosunkach z
Rosją sowiecką. Moim zdaniem, powrót pana do Polski i udział w rządzie nic nie zmieni. Ma
pan za duże nazwisko, by dawać swą zgodę na nowy rozbiór Polski. Obecne i przyszłe pokolenia
będą pana za to przeklinały. Opinia świata będzie wprowadzona w błąd, choćby przez propagandę
sowiecką, że wszystko co się dzieje, dzieje się za zgodą Polaków. Zwiedzie pan także społeczeństwo
w Kraju, które na pewno liczy na pana jako na przedstawiciela Polski za granicą,
przekonane, że ma pan pomoc i poparcie sojuszników. Rozumie pan, że tej pomocy sojusznicy nie
mogą obecnie udzielić. Według z góry już ułożonych planów będzie przeprowadzana
sowietyzacja Kraju. Na bieg wewnętrzny spraw w Polsce nie będzie pan miał żadnego wpływu,
przeciwnie, stopniowo będą pana likwidowali. Postanowienia Jałty są zbrodnią popełnioną na
narodzie polskim. I do tej zbrodni, my Polacy, a także i pan ręki przykładać nie możemy.
Mikołajczyk: Myli się pan, generale, bo jestem głęboko przekonany, że przyczynię się do
tego, że Polska zachowa niepodległość. Mam obiecaną pomoc prezydenta Roosevelta i premiera
Churchilla. Uważam, że
Rosja sowiecka musi się z tym liczyć. Za ziemie na wschodzie mamy otrzymać odszkodowanie w
postaci staropolskich ziem aż po Odrę. Uważam, że Stalinowi zależy na tym, aby Polska była silna,
o czym sam niejednokrotnie mówił. Mam głębokie przeświadczenie, że wybory udowodnią, jak
duże poparcie znajdę w Polsce. Po ich przeprowadzeniu zostanie utworzony rząd demokratyczny.
Anders: Mówiłem panu, że nie wierzę obecnie w pomoc Stanów Zjednoczonych i Wielkiej
Brytanii, zwłaszcza po ostatnich postanowieniach Jałty. Przez oddanie Lwowa i Wilna tracimy
ziemie polskie, za które przelaliśmy tyle krwi. Zostajemy całkowicie odcięci od Rumunii i
Węgier. Będziemy zdani na łaskę i niełaskę Rosji sowieckiej. Pan przecież nie zna Rosji. Nie zna
pan nawet ani ich języka, ani umysłowości. Zawsze wybiorą Bieruta jako swojego starego i
wypróbowanego agenta, nigdy pana. Już w r. 1941 Stalin wielokrotnie mówił, że chce Polski silnej i
niepodległej. Czy Polska może być silna bez Lwowa i zagłębia naftowego? Jak może być silna,
jeżeli Rosja zabiera nam Wilno, usadawia się na Litwie i, jak słychać, w Prusach Wschodnich? A
co do niepodległości, to przecież miał pan do czynienia z ludźmi komitetu lubelskiego i rozumie
pan dobrze, że nie chodzi im o dobro Polski, lecz że będą wykonywali jedynie rozkazy z Moskwy.
Mikołaj czy k: Nie mogę się zgodzić z panem, bo z Rosją sowiecką musimy być w zgodzie.
Rosja na długie lata będzie rządziła w Europie Wschodniej. Rosja sama ma wiele trudności i
dlatego będzie jej zależało, by mieć prawdziwie przyjazny sobie naród polski. Tę przyjaźń możemy
dać Rosji tylko my, a nie Bierut z Komitetem. Rosja przekona się po wyborach, kto ma prawdziwe
wpływy w Polsce.
Anders: Łudzi się pan co do wyborów. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że dostałby pan
poparcie nie tylko ludzi swego stronnictwa, ale i wszystkich rzetelnych Polaków, choćby
dlatego, by ukazać ich prawdziwy stosunek do Rosji sowieckiej. Właśnie wskutek tego
przekonany jestem, że wybory będą tak samo sfałszowane, jak były ongi na naszych ziemiach
wschodnich w r. 1939. Narazi pan tylko ludzi w Kraju. Niech pan nie zapomina, że komunizm
chce panować nad światem. Dlatego komuniści nie pozwolą nigdy na najmniejsze
usamodzielnienie się Polski. Obawiam się, że w trzy miesiące po sfałszowanych wyborach może
pan znaleźć się w kryminale, a może nawet w mojej byłej celi na Łubiance, jako zdrajca narodu i
szpieg. Gorzej, jestem pewien, że pan się wtedy do tego przyzna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz